Pomimo sankcji i blokad na „rosyjską propagandę”, ścigania rosyjskich prawdziwych i wyimaginowanych szpiegów, obrzucania się przez wszystkie strony politycznego sporu wyzwiskami od „onuc” czy „ruskich agentów”, regularna rosyjska propaganda w Polsce ma się dobrze. Jest uprawiana bez żadnych przeszkód w centrum Warszawy. Obejrzałem właśnie film z wykładem niejakiego Jewgienija Tkaczowa, który odbył się w Rosyjskim Domu w Warszawie. I rodzi się jedno pytanie: dlaczego coś takiego w ogóle jest możliwe .