Przez pewien czas pierwsza rosyjska placówka poświęcona sowieckiemu przywódcy była przedstawiana w rosyjskich mediach jako niezwykłe miejsce, w którym przywoływano ducha Stalina, a dzieci przeganiały „złego liberała”. Okazało się jednak, że jej założyciel prozaicznie zdefraudował powierzone mu środki.